Wpisy
Niedawno odkryłem, że widok wody mnie uspokoja. Zawsze lubiałem widok ciepłego, spokojnego morza. Nigdy nie sądziłem jednak, że może być w nim coś aż tak uspokajającego a momentami wręcz... chwytającego za sercę.
Kiedy rano wychodzę do pracy siadam chwilę na kanapie, żeby dojeść śniadanie i zobaczyć wiadomość. Ot, tak poranny rytuał. Patrzę przez okno przez które widzę kawałek wody... i rano tak pięknie połyskuje on w słońcu, że... naprawdę przestaję mieć ochotę iść do pracy. Uświadamiam sobie wtedy jak wiele mam do zrobienia, ile ciekawych i pięknych rzeczy możnaby zrobić, ale tak do końca nie idzie.
Wtedy właśnie postanawiam sobie, że pewnego dnia przestanę wychodzić z domu. Usiądę się przyt tym widoku i będę pracował nad kawą we własnym pokoju, patrząc się na tą wodę. Kiedy przychodzę jednak z pracy, błysku w wodzie już nie ma. I zapominam... aż do następnego rana.